Ciao: jestem twoim sługą

Chyba każdy zna włoskie słowo “ciao”. Ale tylko nieliczni zapewne wiedzą, iż pochodzi ono z weneckiego dialektu “s-ciavo” (niewolnik, sługa). Z czasem forma tego słowa skróciła się i przybrała postać: najpierw “-s-ciao” a potem “ciao”. W siedemnastowiecznej Wenecji służący zwracali się w ten sposób do swoich panów. Jak łatwo się domyślić oznaczało ono: “jestem twoim sługą”, “jestem twoim niewolnikiem”,”do usług”. Z czasem rozpowszechniło się i stało się przyjaznym słowem używanym wśród przyjaciół i znajomych. Trzeba jednak pamiętać, że powiedzienie “Ciao” starszej pani czy profesorowi uchodzi za złe wychowanie.

Napijesz się kawy?

Trudno jest sobie wyobrazić życie bez niej. “Mała czarna”, pachnąca, w filigranowej filiżance wypita rano to dobry początek na rozpoczęcie dnia. Rozkoszując się aromatem kawy nie zastanawiamy się nad jej historią. Czy wiecie, że 1615 rok uważany jest za datę pojawienia się kawy w Europie. Wenecja była pierwszym włoskim miastem, w którym zbudowano kawiarnię. Jej rozpowszechnienie się zawdzięczamy weneckim kupcom, którzy przemierzali morskie szlaki łączące Wenecję i Neapol z Orientem.

Bar Caffè Florian na Placu Sw.Marka w Wenecji uważany jest za pierwszą wenecką kawiarnię. Właściciel wydawał też biuletyn informujący o cennych właściwościach tego “eliksiru Orientu”.

Nie szybko zadomowił się ten napój. Spotkał się nawet ze sprzeciwem pośród duchowieństwa. Uważano go wręcz za “diabelski” i demoralizujący napój. Trzeba było wielu lat, by przekonać się o jego dobrodziejstwach. Dziś kawa króluje wszędzie i cieszy się powszechnym uznaniem. Zacieśnia przyjaźnie i łączy ludzi. I chwała jej za to!

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.